Publicznie dziękuję z całego serca koleżance, która uświadomiła mi dzisiaj, że pojutrze mamy piekielnie ważny egzamin na uczelni. Co prawda uwielbiam swoje życie w błogiej nieświadomości, pozbawione stresów, goniących terminów i obowiązków, ale akurat w tym wypadku wyswiadczyła mi wielką przysługę. Mimo, że popsuła moje świetne samopoczucie. Cóż, mam 2 dni i sporo do nadrobienia. Problem polega na tym, że zazwyczaj nawet mając nóż na gardle, niezbyt chętnie rezygnuję z codziennej dawki porządnego leniuchowania. No i w tym momencie na ratunek przychodzi mi muzyka, a jakże. Ten kawałek to zdecydowanie mój ulubiony środek na motywację do działania. Stosować dousznie.
taż sama koleżanka przypomniała mi o konieczności zajrzenia do książki zwanej "Trenerem...". i to było brutalne powrócenie do rzeczywistości.
kawałek mi się podoba (tak!), ale nie zmotywował mnie. wręcz przeciwnie. kiedy się robi coś fajnego, obowiązki to ostatnia rzecz, na którą ma się ochotę. a słuchanie muzyki jest czymś fajnym. o.
taż sama koleżanka przypomniała mi o konieczności zajrzenia do książki zwanej "Trenerem...". i to było brutalne powrócenie do rzeczywistości.
OdpowiedzUsuńkawałek mi się podoba (tak!), ale nie zmotywował mnie. wręcz przeciwnie. kiedy się robi coś fajnego, obowiązki to ostatnia rzecz, na którą ma się ochotę. a słuchanie muzyki jest czymś fajnym. o.
damy radę!
A.