sobota, 24 listopada 2012

Tutaj ma być tytuł

W tym miejscu najlepiej coś napisać ciekawego albo śmiesznego.
Jakaś pioseneczka pod tekstem.

Wzorowo się spisałem.
Ł.

środa, 14 listopada 2012

Źródło



W jednym z ostatnich wpisów padł tu tekst o „wracaniu do korzeni Pauzy”. Szkoda, bo mi taka właśnie konstrukcja pasuje idealnie do koncepcji dzisiejszej notki. Chciałbym we wstępie napisać, że  „wracam do źródła Pauzy”.  No ale nie wypada przecież zaczynać drugi raz w tak podobny sposób. Dlatego aby uniknąć tej niezręczności we wstępie, napiszę to zdanie w drugim akapicie.

Dziś wracam do źródła Pauzy i stawiam na chillout z zadumą w tle. Powodem jest to, że w ramach niekończącego się u mnie procesu „nadrabiania filmów, które koniecznie musisz zobaczyć” natrafiłem wczoraj na „Źródło” Aronofsky'ego. Wielu doznań ten film mi dostarczył, ale ponieważ nie prowadzę bloga filmowego* zwrócę uwagę na to, co nas tu interesuje najbardziej.


Co za soundtrack!

Autorem tego cuda jest Clint Mansell. Koleś, którego posłuchać możemy niemal w każdym filmie Darrena. To, co nagrał do „Źródła” nominowane było do Złotych Globów (przegrał z muzyką do "Malowanego Welonu", smutno mi z tego powodu ) Zostawiam was z utworem który rozpoczyna ścieżkę dźwiękową filmu  i zachęcam do zapoznania się z resztą twórczości tego pana. Magia w najczystszej postaci.   


W.

*zastanowimy się nad tym jeśli dostaniemy milion maili w tej sprawie.

wtorek, 13 listopada 2012

Masz chwilę?

Znalezienie czegoś nieznanego i przy tym atrakcyjnego na youtube czasami nie jest łatwe. Bywają lepsze i gorsze dni. Często pomimo starań z głośników wydobywają się jedynie brzydkie dźwięki, o których jak najszybciej chcę zapomnieć. Gdy szczęście dopisze, zawsze dziele się swoim znaleziskiem ze znajomymi. Czuję się jak Kolumb, jeden z pierwszych hipsterów, któremu było dane widzieć coś o czym inni jeszcze nie śnili. Swoje znalezisko odbieram jednak innym zmysłem. Może to i dobrze bo ze wzrokiem u mnie ostatnio gorzej. Nic mnie wtedy nie denerwuje bardziej jak błyskawiczna recenzja. Pojawia się ona mniej więcej po minucie od wysłania linku. Fajne, super, dobre, podoba mi się, nie podoba mi się, żałosne i nic więcej mi nie wysyłaj. Pierwsze wrażenie jest aż tak ważne? Może warto powstrzymać się z opinią do końca utworu. Nie zmuszam do słuchania. Wybierasz sam(a).

Poniżej zamieszczam piosenkę jakiegoś gościa z Islandii. Wiem tylko, że nazywa się Henrik Bjornsson(musi więc być synem jakiegoś Bjorna) i jest barmanem. Z początku łagodna, może nieco nudnawa. Ale pamiętajcie, że Islandia nie jest do końca normalna. Nie ma tam drzew, idolką młodzieży jest Bjork a wszystkie światowe linie lotnicze drżą przed ich wulkanami. Może Henrik się rozkręci?  
Ł.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Także tego...


Hey! Co tam u was słychać? A z resztą, mniejsza z tym. Ważne co u nas, bo to co u nas będzie też wybrzmiewać u was w głośnikach. Właśnie taką promujemy tu zależność. :)   





U nas spoko.


W.